Rzeź (nie)winiątek

Rzeź (nie)winiątek

Kiedy biblijny Herod usłyszał o nowym królu żydowskim, poczuł się zagrożony. W obawie przed konkurencją postanowił szybko działać, aby nie utracić władzy. Wiedział, że nowy władca narodzi się w Betlejem, lecz nie znał jego imienia i nie był go w stanie dokładnie zlokalizować. Bojąc się o swoją pozycję, postanowił, że ulice miasta spłyną krwią wszystkich chłopców do lat dwóch.

Herod był przekonany, że cel uświęca środki. Jego ryzykowny ruch miał mu zapewnić dalszą władzę, a cierpienie jego poddanych i ewentualna szrama na reputacji schodziły na dalszy plan. Czy mu się udało? To już inna sprawa. Zresztą wszyscy tą historię znacie.

Bynajmniej nie przytaczam tej opowieści bez powodu. Czy i teraz w imię przetrwania władzy nie ryzykuje się zdrowiem, a może nawet życiem zwykłych obywateli? I czy na prawdę jesteśmy niczym mali chłopcy sprzed wieków, tak niewinni, nieświadomi i całkowicie pozbawieni odpowiedzialności za tą sytuację?

Komuna 2.0.

Pan Prezes wyciągnął praktyczne dla siebie nauki żyjąc w czasach przed 89′ i egzystując w zgniłym systemie, którego ja na szczęście nie zdążyłem poznać. Z gracją skradającego się kota genialnie używa PRL’owskich, czy też radzieckich technik do osiągania swoich celów. Trzeba być ślepym, aby nie widzieć, że cała władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza zaczyna skupiać się wokół wybranej grupki osób i ich wiernych popleczników.

Ponadto wpaja nam się, że istnieje wyłącznie jeden przepis na Polskę (w tym Śląsk), tylko jedna droga, którą należy podążać i zaledwie jeden wzór obywatela, jakim należy być. Wszyscy, którzy mają odmienne zdanie stają się automatycznie utożsamiani z odszczepieńcami i powinno się ich jak najszybciej wykluczyć ze społeczeństwa. W myśl zasady: jesteś z nami, albo przeciwko nam. Przychodzi mi do głowy jeszcze coś innego – Jeden wódz, jedna partia, jeden naród. Brzmi aż nazbyt podobnie, tylko okoliczności trochę inne.

Mam wrażenie, że przyzwyczailiśmy się do łamania konstytucji, do naginania naszych praw i nocnych ustawowych wygibasów. Mamieni szklanymi domami, obietnicami lepszego życia, napędzani gniewem przeciwko wyzyskującym „elitom”, czy strachem przed innością, nie dostrzegamy galopującej hipokryzji i podwójnych standardów.

Możecie mi zarzucić, że przesadzam i dramatyzuję, lecz powoli acz świadomie poświęcamy swą wolność w imię wyimaginowanego bezpieczeństwa. Niestety epidemia wirusa tylko ten proces przyspiesza. Kwintesencją i świetnym przykładem tych hańbiących działań są obecne poczynania państwowej telewizji…

Nie okłamujmy się, niestety nie wiemy dokładnie jak długo potrwa jeszcze epidemia koronawirusa. Wszyscy wiemy, że nasza służba zdrowia nie funkcjonuje prawidłowo w normalnych warunkach, a co dopiero w czasie takiego kryzysu. Przeprowadzenie wyborów w maju br.r niesie za sobą ryzyko zakażenia sporej rzeszy ludności.

Na różnych portalach prawnicy debatują nad różnymi możliwościami przeniesienia wyborów. Wywnioskowałem z tego, że jest to możliwe, jeśli się mylę, poprawcie mnie. Poza tym w ostatnim czasie mogliśmy zaobserwować mały rozłam w szeregach obozu rządzącego. Jednak to i tak bez znaczenia, ponieważ przeprowadzanie tych wyborów ma tylko jeden cel – utrzymać swojego kandydata i dać jak najmniejszą szansę konkurencji. Co z losem obywateli? Gdzie rozsądek? Gdzie odpowiedzialność moralna?

Przy okazji ogromem pracy obciąża się Pocztę Polską. W tym temacie ciekawą analizę przeprowadził Jan Lubos na łamach rybnickiego portalu i tam też odsyłam.

Gdzie w tym wszystkim Śląsk?

Tylko słaba władza musi co chwilę udowadniać swoją siłę. Wojskowa parada w Katowicach, cykliczne odwiedziny premiera w regionie, przekupywanie słabych ogniw (P. Kałuża), stawianie pomnika wątpliwemu bohaterowi (P. Korfanty), czy też zmiany w kluczowych śląskich instytucjach.

Piętnowanie śląskiej kultury i przeinaczanie śląskiej historii stało się już nawykiem obecnej władzy. Co gorsza im mocniejsze są działania mające na celu wpajanie na siłę polskości w śląskość, tym większy konflikt powstaje. W żaden sposób nie jednoczą one państwa, w którym żyjemy, za to wprowadzają niepotrzebne problemy.

Dobrego podsumowania tych zmian dokonał parę miesięcy temu Rafał Rzepka z DURŚ:

Stwierdzenie "przymusowa polonizacja na Śląsku" to przegięcie!Czyżby? Sprawdźmy:🔴 uchwalenie budżetu na "Panteon…

Opublikowany przez Rafała Rzepkę Wtorek, 3 grudnia 2019

 

Do tego można dodać zmianę Regionalnego Instytutu Kultury w Instytut Myśli Polskiej, czy planowane przemianowanie Instytucji Filmowej Silesia-Film w Polonia-Film. Zresztą tych działań, zarówno większych jak i mniejszych, jest o wiele więcej. Wystarczy trochę pogrzebać w „śląskim internecie”, a przykłady same się znajdą.

Niestety wiem, że sporo ślązaków oddało swój głos na partię rządzącą. Czy byli jednak świadomi ich planów na nasz region? Na to już nie jestem stanie odpowiedzieć.

(Nie)winiątka

Nikomu nie wskażę na kogo powinien oddać głos w najbliższych i przyszłych wyborach. Szanuję zdanie i decyzje osób o odmiennych upodobaniach politycznych. Nie muszę się z nimi zgadzać, za to mogę z nimi polemizować, przyjąć ich zdanie, przekonać ich do własnego, a może nawet wypracować wspólny kierunek. Na to pozwala mi demokracja i nie chciałbym utracić tej możliwości.

Jednak wybierając musimy także pamiętać o konsekwencjach naszych decyzji.  Nie jesteśmy biblijnymi niewiniątkami i ciąży na nas odpowiedzialność (przynajmniej częściowa) za działania ugrupowań, które popieramy. To my dajemy im mandat umożliwiający kierowanie sterami państwa. Nasze wybory mają realny wpływ na przyszłość kraju, w tym także Śląska.

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Close Menu